Witam,
jeszcze jedna paleta idealna na sezon jesienno-zimowy - Sleek Showstoppers. Posiada sporo ciemnych i głębokich kolorów przeplatanych jasnymi, przytłumionymi i lśniącymi. Mamy tutaj różne odcienie od brązu i grafitu przez granat i śliwkę, aż po oliwkowe złoto, jaśniutkie perły i o dziwo ciepławe róże z domieszkami - w matach i perłach. Za pomocą tej paletki i jej dwunastu czarodziejów można wyczarować sporo ciekawych makijaży, zarówno wieczorowych jak i dziennych (choć te ostatnie siłą rzeczy będą bardziej nudne). Sleek Showstoppers czyli mieszankę ponoć najfaniejszych cieni z różnych wypuszczonych wcześniej paletek Sleeka, otrzymałam od Urodomania.com - i tam możecie ją zakupić za 37,49 zł.
I nie pierwszy raz Sleek dodał plakietkę ze źle ułożonymi nazwami :) Opisy dałam już z właściwymi.
A oto odcienie w przybliżeniu:
Górny rząd:
Paraguaya - różowawy krem o bardzo słabej pigmentacji, co nie dziwi - zwykle tak jasne odcienie matów u Sleeka zawodzą. Kremowy, dobrze się nakłada i nadaje do rozcierania.
Sunset - numer jeden w tej palecie - przepiękny różowo-bordowy (trudny do opisania) perłowy cień. Paletki Sunset nie posiadam, ale bardzo przypomina mi cień z palety Storm (ten u góry po prawej), jest od niego czystszy, bardziej różowy, ma mniej brudu i brązu.
Bad Girl - faktycznie podobny do Innocence z BG, bardzo jasna, świetlista biel przełamana odrobiną srebra. Świetna pigmentacja, mocna perła (wręcz metalik), będzie idealny na zimę.
Me, Myself&Eye - stare złoto z dużą ilością oliwki, mocno napigmentowana perła. Niemal identyczny cień jak Primal Green z MME.
Graphite - śliczny grafitowy odcień, czyli ciemne srebro z nutą niebieskości. Bardzo fajny kremowy metalik. Podobny do Gunmetal z BG.
Noir - typowa dla Sleeka czerń o dobrej pigmentacji w macie.
Dolny rząd:
Ultramattes V2 - ciemnawa szarość w macie o słabiutkiej pigmentacji. Trudno się ją rozciera, Thunder z Dark jest odrobinę ciemniejszy ale zdecydowanie przyjemniejszy w obsłudze i lepiej napigmentowany.
Oh So Special - kolejna ślicznota czyli matowy koral w macie. Lepiej nasycony niż reszta matów z tej palety i zdecydowanie przyjemniejszy. Ślicznota!
Bohemian - granat z nutą indygo o słabiutkiej pigmentacji w macie. Twardy i bardziej suchy niż pozostałe - nieco trudny w obsłudze.
Storm - śliczna, jaśniutka kremowa perła z nutką złota - chłodniejszego niż w najjaśniejszym cieniu w Storm. Dobry pigment a jego obsługa jest bezproblemowa.
Sparkle - śliczna śliwka ze srebrnym brokatem, lepszy pigment niż w pozostałych matopodobnych, ale za to koszmarny w obsłudze cień bo trudno go rozetrzeć.
Au Natural (rel?) - czyli perłowy, ciepławy brąz o świetnym nasyceniu i bardzo przyjemny w użytkowaniu. Przypomina Conker z AN ale ma mniej czerwonego pigmentu, bardziej podobny do Mineral Eatrh, ale ten ostatni jest ciut chłodniejszy.
Swatche
Światło chłodne:
Światło ciepłe:
Światło naturalne czyli nędzne:
Paletka ze skrajnościami - ma piękne metaliczne odcienie, których obsługa to czysta przyjemność, ale także kiepskie maty, których za nic nie da się rozetrzeć... Polecam tym, których uwiodły te śliczne perły! ;)
Jako całość bardziej na jesień podoba mi się nadal Sleek Vintage - zarówno kolorystycznie jak i jakościowo. Pisałam o niej TUTAJ, zapraszam raz jeszcze!
A Wam jak się podoba ta składanka? :)